Koronawirus a siła wyższa

Koronawirus a siła wyższa

Ostatnie wydarzenia związane z rozprzestrzenianiem się koronowirusa sprawiają, że przedsiębiorcy coraz powszechniej wyrażają obawy, czy uda im się zrealizować swoje obowiązki kontraktowe. Globalna skala zjawiska nakazuje przypuszczać, że część z tych obaw może okazać się uzasadniona. Doniesienia medialne nie pozostawiają złudzeń, że wpływ pandemii doprowadzi do przeobrażenia stosunków gospodarczych.

Już na początku lutego Chińska Rada Promocji Handlu Międzynarodowego wydała pierwszy certyfikat siły wyższej związany z epidemię koronawirusa. Uzyskał go producent części samochodowych w Huzhou, który zaopatruje fabrykę Peugeota w Afryce. Taki certyfikat, jako dokument urzędowo potwierdzający fakt zaistnienia siły wyższej, może służyć do zwolnienia strony z odpowiedzialności za niewykonanie czy wadliwe wykonanie umowy. Nie rozstrzygając, czy takie dokumenty są silną kartą przetargową pod jurysdykcją inną niż chińska, warto skupić się na tym, jakimi instrumentami dysponują polscy przedsiębiorcy w stosunkach umownych bez elementu zagranicznego.

Na pierwszy rzut oka, z uwagi na to, że fundamentalną zasadą prawa kontraktowego jest to, aby umów dotrzymywać, przedsiębiorcom nie pozostaje nic innego jak za wszelką cenę doprowadzić do spełnienia swoich obowiązków umownych. Czy jest to jednak na tyle kategoryczna zasada, że wbrew elementarnemu poczuciu sprawiedliwości, w żaden sposób niemożliwe jest doprowadzenie do jej przełamania? W szczególności, czy przedsiębiorca może ponosić odpowiedzialność za okoliczności, na które nie ma żadnego wpływu? W tym kontekście coraz częściej operuje się pojęciem siły wyższej (łac. „Vis Maior”, fr. „Force Majeur”, ang. „Will of God”).

Uczestnicy obrotu gospodarczego niejednokrotnie mierzą się ze zjawiskami zewnętrznymi, których nie mogą opanować i na których pojawienie się nie mają żadnego wpływu. Praktyka pokazuje, że właśnie ze względu na nadzwyczajny charakter takich zdarzeń, postanowienia umowne określające sposób postępowania w przypadku ich wystąpienia, w głównej mierze koncentrują się na lakonicznych zwrotach, które nie zabezpieczają w pełni interesów stron, lub wręcz są całkowicie lekceważone. W braku odpowiednich postanowień umownych, punktem odniesienia będą przepisy ustawowe. Dążenie do minimalizacji strat w obecnych realiach społeczno-gospodarczych pociąga za sobą potrzebę przedstawienia, co w przedmiocie siły wyższej mówi polskie prawo.

 

Definicja siły wyższej

Pojęcie „siły wyższej” występuje w wielu polskich aktach prawnych, jednak w żadnym z nich nie wyjaśniono jak należy je rozumieć. Konkretne odniesienia, jednakże bez bliższego sprecyzowania, co się kryje pod tym pojęciem, można odnaleźć m.in. w prawie wekslowym, w prawie przewozowym, czy w Kodeksie Cywilnym. Brak definicji legalnej powoduje, że celem wyjaśnienia, czym jest „siła wyższa”, niezbędne jest odwołanie się do dorobku doktryny i orzecznictwa.

Są one w tej materii dość jednoznaczne i posługują się koncepcją obiektywną, która siłę wyższą kwalifikuje jako zdarzenie o następujących cechach:

  • Zewnętrzne,
  • Niemożliwe do przewidzenia,
  • Którego skutkom nie można zapobiec

Zewnętrzność zdarzenia oznacza, że leży ono poza strukturą umowy. Niemożliwość przewidzenia, że dane zdarzenie nastąpi, należy pojmować jako jego nadzwyczajność i nagłość. Niemożliwość zapobiegnięcia skutkom zdarzenia jest tłumaczona jako niezdolność do odparcia nadchodzącego niebezpieczeństwa. Przejawami siły wyższej są katastrofalne skutki działania sił natury, takie jak powodzie, pożary czy huragany. Mogą to być także działania wywołane przez człowieka, takie jak działania wojenne lub gwałtowne rozruchy oraz akty władzy publicznej, którym należy się podporządkować pod groźbą sankcji. Doktryna jest zgodna co do tego, że jako siłę wyższą należy traktować także epidemię. Nie rozstrzygając na tym etapie, czy rozprzestrzenianie się koronawirusa należy traktować już jako epidemię, czy jest to jedynie stan zagrożenia epidemicznego, warto zwrócić uwagę na implikacje takiego stanu rzeczy w sferze działania władzy publicznej.

Wprowadzanie restrykcji uniemożliwiających spełnienie swoich obowiązków przez strony umowy, polegających chociażby na ograniczeniu swobody przemieszczania się,  powinno być co do zasady (przy ziszczeniu się powyższych przesłanek) traktowane jako siła wyższa. Nie można jednak z całą stanowczością przesądzić, że każdy podmiot będzie mógł skorzystać z instrumentów, które w ten czy inny sposób łączą z wystąpieniem siły wyższej określone skutki prawne. Każdy przypadek powinien być oceniany zarówno pod kątem odpowiednich postanowień umownych jak i ogólnych zasad odpowiedzialności kontraktowej, o czym szerzej w dalszej części opracowania.

 

Klauzula siły wyższej

Zgodnie z zasadą swobody umów wyrażoną w Kodeksie Cywilnym, strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego. Przy uwzględnieniu granic zakreślonych przez ustawodawcę, strony mogą wprowadzić do umowy odpowiednią klauzulę i dowolnie określić co rozumieją pod pojęciem siły wyższej. Może to się w szczególności wyrażać w rozszerzeniu definicji na zdarzenia, które nie są powszechnie postrzegane jako jej przejawy. Powszechną praktyką jest wyłączenie odpowiedzialności stron umowy za niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania spowodowane skutkami siły wyższej. Spotykane są także postanowienia, na mocy których kontrakt w takiej sytuacji ulega automatycznemu rozwiązaniu. Klauzule nierzadko bywają bardzo rozbudowane – zawierają złożone wyliczenie okoliczności uznawanych za przypadki siły wyższej, nakładają na strony obowiązek dochowania określonych aktów staranności, renegocjacji kontraktu, czy też przyznają stronom prawo jego wypowiedzenia. W świetle przepisów nie ma również przeciwskazań, aby jedna ze stron przyjęła na siebie odpowiedzialność za niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania, które nastąpiło wskutek zajścia zdarzenia mającego charakter siły wyższej. Z uwagi na powyższe, niezbędne jest dokonanie analizy treści umów pod kątem postanowień, w których użyto takiego pojęcia. Niezbędna jest profesjonalna ocena, na co kontrakt pozwala w sytuacji wystąpienia siły wyższej – w szczególności, czy oprócz szeroko stosowanych postanowień o wyłączeniu odpowiedzialności za niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania, stronom zostało przyznane prawo do jej przedterminowego rozwiązania.

 

Odpowiedzialność kontraktowa

Podstawowa zasada odpowiedzialności umownej mówi, że dłużnik jest obowiązany do naprawienia szkody wynikłej z niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania, chyba że niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi. Jeżeli z ustawy albo z czynności prawnej nie wynika nic innego, dłużnik jest odpowiedzialny za zachowanie należytej staranności. Odpowiedzialność dłużnika należy zatem postrzegać w ramach określonego wzorca postępowania (np. przedsiębiorcy, którego obowiązuje wyższy profesjonalizm), a jej zakres wyznacza dolna granica winy nieumyślnej. Oznacza to, że dłużnik jest zwolniony z odpowiedzialności, jeżeli niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania nastąpiło wskutek okoliczności od niego niezależnych. Należy mieć jednak na uwadze, że fakt wystąpienia siły wyższej nie zawsze wyłącza taką odpowiedzialność. Naszym zdaniem nie można powoływać się na siłę wyższą jako na okoliczność wyłączającą odpowiedzialność wtedy, gdy szkoda powstała w wyniku nieusunięcia zagrażających bezpieczeństwu skutków działania siły wyższej, jeżeli można im zapobiec przez ich zlikwidowanie lub przez skuteczne ostrzeżenie przed grożącym niebezpieczeństwem za pomocą powszechnie przyjętych środków. Słowem – próba uwolnienia się od odpowiedzialności powołując się  się na działanie siły wyższej nie zawsze będzie skuteczna.

W kontekście odpowiedzialności kontraktowej warto także zwrócić uwagę na kwestię kar umownych, które można zastrzec w umowie na wypadek niewykonania lub nienależytego wykonania świadczenia o charakterze niepieniężnym. Kara umowna jest zryczałtowanym odszkodowaniem, które nie musi odpowiadać rzeczywiście poniesionej przez wierzyciela szkodzie. Szczególnie rozpowszechnione jest dyscyplinowanie za jej pomocą kontrahentów do terminowego spełnienia świadczenia i tym samym przeciwdziałanie opóźnieniom w dostawie towarów czy wykonaniu robót budowlanych. Ze względu na to, że podlega reżimowi kontraktowemu, należy się ona wtedy, gdy zrealizowane są ogólne warunki tej odpowiedzialności. W razie zastrzeżenia kary umownej na wypadek przekroczenia terminu spełnienia świadczenia niepieniężnego, nie przysługuje ona jeżeli dłużnik nie ponosi winy w jego przekroczeniu.

Nawiązując do powyższych twierdzeń należy jednak pamiętać, że z uwagi na domniemanie winy dłużnika, to na nim spoczywa ciężar dowodu, że niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania nastąpiło wskutek okoliczności od niego niezależnych. W każdym wypadku będzie musiał udowodnić, że niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania nie jest rezultatem jego zaniedbań, lecz nastąpiło z przyczyn, na które nie miał żadnego wpływu.

 

Następcza niemożliwość świadczenia

Warto także zauważyć, że kodeks cywilny przewiduje instytucję następczej niemożliwości świadczenia, zgodnie założeniami której, jeżeli świadczenie stało się niemożliwe w skutek okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi, zobowiązanie wygasa. Aby zobowiązanie wygasło, niemożliwość świadczenia musi mieć charakter obiektywny – jej przyczyna musi zatem tkwić w samym przedmiocie świadczenia i realizować się poza obrębem działalności dłużnika. Oznacza to, że takiego świadczenia nie może spełnić nie tylko dłużnik, ale żadna inna osoba. W myśl orzecznictwa, nie można zasadnie mówić o niemożliwości świadczenia wówczas, gdy nadzwyczajne trudności w realizacji zobowiązania o charakterze cywilnoprawnym są wynikiem niewłaściwej organizacji produkcji lub działalności usługowej zobowiązanego. Dodatkowo należy wskazać, że niemożliwość świadczenia powinna cechować się trwałością i zupełnością, co oznacza brak warunków do wykonania zobowiązania. Wygaśnięcie dotyczy całego zobowiązania i następuje na przyszłość, czyli od momentu, w którym świadczenie jednej ze stron stało się niemożliwe.

Trudno w tej chwili jednoznacznie ocenić, czy niemożliwość świadczenia spowodowana epidemią koronawirusa charakteryzuje się zupełnością i trwałością. Można ostrożnie założyć, że w odniesieniu do niektórych kontraktów, których przedmiotem są w szczególności rzeczy oznaczone co do tożsamości, tak właśnie będzie. Jeżeli chodzi o  rzeczy oznaczone co do gatunku, a więc pozbawionych cech indywidualnych i charakteryzujących się wymiennością, umowy mające za przedmiot świadczenie takie rzeczy co do zasady nie wygasają. Odnośnie umów wzajemnych, w pierwszej kolejności odpowiednich rozwiązań należy poszukiwać w ich treści. Jeżeli strony nie rozstrzygnęły w umowie, jakie skutki prawne wiążą się z wystąpieniem siły wyższej, niezbędne jest odwołanie się do przepisów części szczegółowej oraz pomocniczo części ogólnej Kodeksu Cywilnego. Powyższe, w obecnej sytuacji może mieć ogromne znaczenie w przypadku zawartych już umów najmu czy dzierżawy, pomiędzy podmiotami dotkniętymi zakazem prowadzenia działalności gospodarczej. Przepisy o najmie lokalu nie przewidują możliwości zmniejszenia czynszu w sytuacji zaistnienia siły wyższej. Dodatkowo, położenie najemcy w aktualnych realiach społeczno-gospodarczych pogarsza przepis mówiący o możliwości wypowiedzenie przez wynajmującego umowy, w sytuacji gdy najemca dopuszcza się zwłoki z zapłatą czynszu co najmniej za dwa pełne okresy płatności. Co prawda w takim przypadku wynajmujący obowiązany jest udzielić mu dodatkowego terminu miesięcznego do zapłaty zaległego czynszu, ale nawet takie udogodnienie może okazać się niewystarczające. Ze względu na to, że zwłoka jest kwalifikowaną postacią opóźnienia, a jej wystąpienie jest uzależnione od winy dłużnika, decydującym argumentem może być powołanie się na siłę wyższą, za której skutki najemca nie odpowiada. Niezależnie od tego, w każdym przypadku należy podjąć próbę porozumienia w celu dostosowania umowy do aktualnych warunków gospodarczych. Jeżeli nie uda się do tego doprowadzić, każda ze stron może domagać się zmiany lub nawet rozwiązania umowy przez sąd z wykorzystaniem klauzuli rebus sic stantibus, o której mowa poniżej.

Dynamicznie zmieniająca się sytuacja sprawia jednak, że wszelkie stwierdzenia przesądzające o prawdopodobieństwie określonego scenariusza, nie mogą stanowić rekomendacji określonego sposobu działania.

 

Przedawnienie roszczeń

Zasadą jest, że majątkowe roszczenia cywilnoprawne (z paroma wyjątkami) podlegają przedawnieniu. Po upływie terminu przedawnienia ten, przeciwko komu przysługuje roszczenie, może uchylić się od jego zaspokojenia, chyba że zrzeka się z korzystania z zarzutu przedawnienia. Należy jednak wskazać, że bieg terminu przedawnienia nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu co do wszelkich roszczeń, gdy z powodu siły wyższej uprawniony nie może ich dochodzić przed sądem lub innym organem powołanym do rozpoznawania spraw danego rodzaju – przez czas trwania przeszkody.

 

Klauzula rebus sic stantibus

Rozwiązaniem prawnym przewidzianym w kodeksie cywilnym, które umożliwia modyfikowanie zobowiązania z uwagi na nieoczekiwane zdarzenia po jego powstaniu jest klauzula nadzwyczajnej zmiany stosunków, tzw. klauzula rebus sic stantibus. Zgodnie z jej treścią, jeżeli z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą, czego strony nie przewidywały przy zawarciu umowy, sąd może po rozważeniu interesów stron, zgodnie z zasadami współżycia społecznego, oznaczyć sposób wykonania zobowiązania, wysokość świadczenia lub nawet orzec o rozwiązaniu umowy. Ingerencja sądu w zobowiązanie realizuje się w drodze powództwa jednej ze stron umowy. Aby móc skutecznie doprowadzić do zmiany lub rozwiązania umowy w drodze zastosowania tego mechanizmu, niezbędne jest łączne spełnienie następujących przesłanek:

1) nadzwyczajna zmiana stosunków;

2) spełnienie świadczenia zgodnie z treścią zobowiązania byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami albo groziłoby jednej ze stron rażącą stratą;

3) związek przyczynowy między przesłankami 1) i 2);

4) przy zawieraniu umowy strony nie przewidywały ryzyka związanego ze zmianą stosunków.

Termin „zmiana stosunków” dotyczy zjawisk o charakterze powszechnym i niezależnym od stron. Nadzwyczajny charakter zmiany oznacza, że wykracza ona poza normalne ryzyko kontraktowe, które strony ponoszą na skutek uczestnictwa w obrocie gospodarczym. Nadmierną trudność w spełnieniu świadczenia należy postrzegać jako konieczność poniesienia nakładów niewspółmiernych do osiąganego rezultatu i tym samym wiążącą się ze szczególnymi niedogodnościami. Groźba rażącej straty oznacza naruszenie pierwotnej równowagi kontraktowej w ten sposób, że istnieje prawdopodobieństwo nadzwyczajnego wzrostu lub spadku wartości świadczenia jednej ze stron. Ustalenie związku przyczynowego pomiędzy dwoma pierwszymi przesłankami wymaga wykazania, że nadmierna trudność lub groźba rażącej straty spowodowane zostały nadzwyczajną zmianą stosunków, a nie występuje tu jedynie koincydencja czasowa. Ostatnia przesłanka – niemożliwość przewidzenia, że z powodu nadzwyczajnej zmiany stosunków spełnienie świadczenia byłoby połączone z nadmiernymi trudnościami lub groziło jednej ze stron rażącą stratą wyraża się w tym, że strona umowy, pomimo dołożenia należytej staranności, nie mogła spodziewać się, że nadzwyczajna zmiana stosunków nastąpi.

Na ten moment trudno stwierdzić, czy epidemia koronawirusa, a raczej efekty gospodarcze będące następstwem jego rozprzestrzeniania, może być kwalifikowana jako nadzwyczajna zmiana stosunków, ale z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że tak. Niewątpliwie spełniona będzie  przesłanka dotycząca braku przewidywania ryzyka przy zawieraniu umowy, z tym zastrzeżeniem, że raczej trudno będzie wykazać jej spełnienie w przypadku kontraktów zawieranych już po zaistnieniu nadzwyczajnej zmiany stosunków. Aby jednak móc skutecznie domagać się modyfikacji lub rozwiązania umowy, należy wykazać spełnienie wszystkich opisanych powyżej przesłanek. Szczególną trudność może zwłaszcza sprawić wykazanie powiązania nadzwyczajnej zmiany stosunków z nadmierną trudnością lub groźbą rażącej straty w spełnieniu zobowiązania. Istotną wadą obniżającą walor praktyczny omawianego rozwiązania, jest obowiązek brania przez sąd za podstawę przy wydaniu wyroku stanu rzeczy istniejącego w chwili zamknięcia rozprawy.

Długotrwałe postępowanie sądowe może w rezultacie doprowadzić do tego, że spełnione co do zasady w momencie wytaczania powództwa przesłanki, w chwili wydania wyroku mogą już być nieaktualne. Nieobojętne z punktu widzenia stron umowy powinno być także to, że według przyjętego w orzecznictwie poglądu, zmiana stosunków powinna nastąpić przed terminem wymagalności świadczenia.

 

Michał Sznycer, radca prawny, partner

Piotr Kocięda, starszy prawnik