Decydując się na jazdę z nietrzeźwym kierowcą, jesteś współodpowiedzialny za własną szkodę

Decydując się na jazdę z nietrzeźwym kierowcą, jesteś współodpowiedzialny za własną szkodę

Coroczna liczba wypadków komunikacyjnych na polskich drogach statystycznie rzecz ujmując, jest bardzo wysoka. Mówi się również, iż znaczna ich część spowodowana jest z winy nietrzeźwych kierowców, co w świetle aktualnego orzecznictwa sądów powszechnych, ma istotne znaczenie dla sytuacji prawnej ich pasażerów.

Kodeks cywilny reguluje kwestie ponoszenia odpowiedzialności, zwłaszcza majątkowej, za następstwa takich zdarzeń jak wypadki komunikacyjne, statuując przy tym – w uogólnieniu – że nietrzeźwy kierowca taką odpowiedzialność ponosi w każdym przypadku, jeżeli zaistnienie zdarzenia drogowego jest następstwem spożycia przez niego alkoholu (a ściślej rzecz ujmując, stanu psychofizycznego wywołanego jego spożyciem). Ponoszenie odpowiedzialności cywilnej oznacza w tym przypadku, że ubezpieczyciel sprawcy będzie obowiązany na mocy umowy ubezpieczenia OC naprawić wszelkie szkody wyrządzone innym osobom wskutek zdarzenia drogowego (dzięki czemu poszkodowani nie muszą martwić się o wypłacalność sprawcy), w następnej zaś kolejności, na mocy ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych, zakład ubezpieczeń jest uprawniony do dochodzenia od sprawcy zdarzenia będącego w chwili zdarzenia pod wpływem alkoholu, tzw.regresu, a więc kwoty pieniężnej równej sumie odszkodowań wypłaconych przez ubezpieczyciela osobom pokrzywdzonym wypadkiem.

Wśród osób poszkodowanych wypadkami drogowymi nierzadko występują pasażerowie – zarówno pojazdów kierowanych przez sprawców, jak i innych uczestniczących w kolizji. Co oczywiste, w każdym przypadku doznania przez pasażera szkody w następstwie wypadku komunikacyjnego, może on domagać się zapłaty odszkodowania (np. zwrot kosztów poniesionych na leczenie, naprawę uszkodzonego mienia) i zadośćuczynienia (rekompensata za krzywdę, a więc cierpienia fizyczne i psychiczne), przy czym tego ostatniego wyłącznie w razie odniesienia uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia. Podkreślenia wymaga jednak to, że dla pasażerów nietrzeźwego kierowcy – sprawcy wypadku bardzo problematyczne jest uzyskanie od ubezpieczyciela całkowitej kwoty odszkodowania i zadośćuczynienia, albowiem utarta jeszcze w latach 80’ ubiegłego wieku linia orzecznicza Sądu Najwyższego ( w tym wyrok Sądu Najwyższego z dnia 6 czerwca 1997 r., sygn. akt II CKN 213/97) potwierdzała – co do zasady – słuszność nagminnie stosowanej praktyki ubezpieczycieli do procentowego obniżenia świadczeń dla pasażerów pijanych kierowców wobec przyczynienia się w rozumieniu Kodeksu Cywilnego tych pasażerów do powstania ich własnej szkody. Osoby te, jednym słowem, uznawane są za współodpowiedzialne za własną szkodę.

W świetle niedawnego orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Lublinie zapadłego 6 maja 2015r. (sygn. akt I ACa 936/14), uznać należy, że utarta linia orzecznicza pomimo upływu lat nie straciła na aktualności, zatem wciąż koniecznym jest procentowe ograniczenie wysokości świadczeń wypłacanych dla poszkodowanych pasażerów nietrzeźwych kierowców, gdy stan nietrzeźwości kierowcy pozostaje w związku z wypadkiem. Analogicznie – w przypadku śmierci tego pasażera – przysługujące jego rodzinie zadośćuczynienie w związku z utratą osoby najbliższej, również będzie podlegało odpowiedniemu, procentowemu zmniejszeniu.

Pomimo, iż judykatura potwierdza zasadność praktyk ubezpieczycieli komunikacyjnych w powyżej przytoczonym zakresie, warte podkreślenia jest, iż konfirmuje je wyłącznie co do zasady, potwierdzając, że pasażer decydujący się na jazdę z nietrzeźwym kierowcą, jest współodpowiedzialny za własną szkodę. Na pierwszy rzut oka widać jednak różnice pomiędzy tym, jak tę współodpowiedzialność w wymiarze procentowym szacują ubezpieczyciele, a jak oceniają sądy, a szacunek ten ma bezpośrednie przełożenie na wysokość należnego odszkodowania albowiem procentowy rozmiar przyczynienia stanowi jednocześnie procentowy wymiar, o który redukowane są wszelkie świadczenia pasażera. Różnice w kalkulacjach są znaczne, albowiem art. 362 Kodeksu cywilnego, który to reguluje instytucję przyczynienia, nakazuje oceniać wysokość przyczynienia (i tym samym stopień redukcji świadczeń) przez pryzmat kryteriów bardzo cennych, jakimi są stopień winy sprawcy i poszkodowanego oraz pozostałe, bliżej nieokreślone okoliczności konkretnej sprawy (np. motywacja). Ubezpieczyciele dążąc do obniżenia wysokości przyznanych świadczeń wykorzystują nieprecyzyjne przesłanki ustalenia przyczynienia i w rezultacie zarzucają poszkodowanym, którzy zdecydowali się na jazdę z nietrzeźwym kierowcą-sprawcą wypadku, że godząc się na prowadzenie pojazdu przez osobę nietrzeźwą, winni byli liczyć się z konsekwencjami tej decyzji, a skoro zaakceptowali ryzyko z tym związane, przyczynili się do własnej szkody w wymiarze od 50% do nawet 70%.Ubezpieczyciele redukując przyznane poszkodowanym świadczenia o tak znaczny rozmiar przyczynienia, narażają się na wytoczenie przeciwko nim powództw o zapłatę brakujących kwot. W toku postępowań przeciwko ubezpieczycielom sądy powszechne dokonując ponownej ewaluacji stopnia przyczynienia, w braku nadzwyczajnych okoliczności sprawy, oceniają je, podobnie jak Sąd Apelacyjny w Lublinie w w/w orzeczeniu, zazwyczaj na 25% – 30%.

W mojej ocenie jedną z nadzwyczajnych okoliczności konkretnego przypadku, która mogłaby przemawiać za ustaleniem przyczynienia na poziomie zdecydowanie niższym niż 25%, a nawet uzasadniającym stwierdzenie, że poszkodowany w ogóle nie przyczynił się do wystąpienia szkody, jest uzasadniony brak wiedzy pasażera o tym, że kierowca znajduje się w stanie po spożyciu alkoholu. Usprawiedliwiona niewiedza wystąpi zaś w sytuacji, gdy jest usprawiedliwiona całokształtem okoliczności, a zwłaszcza tym, że zachowanie kierującego nie zdradza uprzedniego spożycia przez niego alkoholu.

Występowanie istotnych rozbieżności pomiędzy stanowiskiem ubezpieczycieli i sądów w zakresie szacowania rozmiarów przyczynienia w połączeniu z powszechnie znanym faktem generalnego zaniżania przez ubezpieczycieli przyznawanych świadczeń (zwłaszcza zadośćuczynień), powinno skłaniać poszkodowanych do rozważenia zasadności dochodzenia roszczeń należnych im od ubezpieczycieli komunikacyjnych na drodze sądowej.

Adam Darda, aplikant radcowski